Badania nad replikacją DNACo to jest dach świataMieszkałem na tym dachu od kiedy porzuciłem Smiths & Klein. To był Dach Świata. Zaprojektowany przez Xaha Zadid, stanowił labirynt miękko opływających form architektonicznych, emanującego światłem szkła i prawdziwej dżungli zaimportowanej podniebną flotą prosto znad Amazonki. Baobaby, tak gęste, że nie było widać nieba, soczyście czerwone i magentowe cośtam i psychodelicznie fioletowe bromelie, gdzieniegdzie palmy. Dach był połączony z naturalnym krajobrazem Santiago, górzystą dżunglą, która coraz agresywniej wrastała w miasto. Coraz bardziej dzika, zmutowana na skutek eksperymentów, radioaktywna natura konsekwentnie zjadała cywilizację metropolii. Dzungla stanowiła strefę niczyją.

WIĘCEJ

Na krawędzi światów. Mojego i niczyjego.Co to jest dach świata

- Ty cholerny Mengele – wrzasnęła wściekle moja pijana, była żona, rzucając we mnie ipodem. Helena studiowała kiedyś historię kultury i teraz nadal, mimo iż była szczęśliwa gospodynią domową, sporo czasu poświęcała lekturze opracowań dotyczących Europy w XX wieku. Po tamtym zdarzeniu pozostała mi szeroka blizna po szwie na czole, a po żonie klika książek historycznych i szafa porzuconych damskich ubrań.

Wychodząc z biura wrzuciłem wszystkie pliki z danymi na serwer Wikileaks, po czym rozbiłem krzesłem dysk komputera. Wiedziałem że to czysto symboliczna agresja, bo wszystkie dane automatycznie zapisywały się na zdalnym serwerze, ale nie mogłem się oprzeć potrzebie destrukcji.

Stałem na dachu świata. Na krawędzi światów. Mojego i niczyjego. I nagle pierdolnęło mnie. Pierdolnęło mnie coś w głowę. Nie metafizycznie, ale chamsko, prymitywnie i boleśnie. Upadając, słyszałem krzykliwy chichot i niedyskretnie oddalający się rumor.

WIĘCEJ

kolory hybrydy mieszkać na dachu świata - blog Fiony

Przedzieraliśmy się jakiś czas, aż dotarliśmy do prymitywnej chaty. Trochę mnie to zdziwiło, po czym zdziwiłem się jeszcze bardziej, widząc, że chata wcale nie jest aż tak bardzo prymitywna. Przypomina raczej letni domek, stylizowany na plemienny szałas. Małpa zakrzątnęła się w środku, rzuciła pled i poduszkę na posłanie i gestem wskazała, że to miejsce dla mnie. Sama wskoczyła na wygodne ratanowe legowisko, coś w stylu fotela z podnóżkiem. Pogmerała chwilę palcami po ziemi i podniosła stamtąd jakiś przedmiot. Gestem wskazującym wyciągnęła go przed siebie i usłyszałem dźwięk włączanego telebimu. Zakręciło mi się w głowie i usiadłem na swoim legowisku.

Gdy się ocknąłem, małpa gotowała wodę w elektrycznym czajniku. Skąd u licha bierze prąd? I czemu do chuja wafla w ogóle gotuje tę wodę? Będzie piła kawę??? Tak, robiła rozpuszczalną. Dla siebie i dla mnie. W klasycznych białych kubkach z zielono-czarnym, kolistym logo. Najlepsza kawa na świecie dotarła i tu. Czy wróciła do swych północnoamerykańskich korzeni, które przypadkiem przewieziono tutaj? Cóż za synergia…

WIĘCEJ

Assassin woman orginJeden z jej praprapradziadów był Asasynem. Średniowiecznym, doskonale wyszkolonym, płatnym mordercą. Po nim odziedziczyla smagłą cerę i zawód. Jeszcze wczoraj była w Berlinie. To było łatwe zlecenie. Miała pozbyć się Ch., oligarchy zrujnowanego przez jednego z możnowładców. Jedyny warunek – upozorować wypadek. Ale taki wypadek, przy którym nie umrze od razu. Ważne, żeby cierpiał.

O cierpieniu wiedziała wszystko. Tam, gdzie się urodziła, ziemia wygląda jak poorana zmarszczkami, desperacko zasuszona twarz staruszki. Drzewa przypominają wyniszczone głodem i osteoporozą kończyny głodujących na skutek skrajnej biedy lub anoreksji. Woda jest mętna i trująca. A słońce jaskrawo białe i boleśnie oślepiające, jak lampa skierowana w oczy przez inkwizytora z KGB.

WIĘCEJ

Blondynka nie myśliOstatnie piętro Smiths & Klein, 22.12. John Casavetes  prezes i Michael Gross siedzą w skórzanych fotelach, leniwie sączą złote trudnki i z zainteresowaniem przyglądają się doskonale skomponowanym pod katem kolorystycznym i absolutnie pozbawionym znaczeń, ogromnym abstrakcjom na scianach.

- Lepiej to pójść nie mogło …

- Fakt. Cały świat wie o fiasku naszych badań w sposób absolutnie niepodważalny.

- Tak. Wikileaks. Apokryfy współczesności. Zbiór prawd objawionych, które przyjmuje się na wiarę.

- I głównym winowajcą jest Ericson.

- A my mamy nowe szpitale…

WIĘCEJ

jednoręka kobietaPo paru godzinach wysiadła z samolotu w Warszawie. Warszawa była pokryta śniegiem i zimna. Szybko weszła do ekskluzywnego butiku, aby kupić jakieś ciepłe ubrania. Puste oczy androgynicznych manekinów ubranych w cukierkowe szmaty zachęcały do wejścia. Pchnęła drzwi. Energicznie podeszła do wieszaków. To, to i to. Przerzucała przez ramię kolejne ubrania. Jakieś jeansy, kurteczkę, kilka sukienek, stos bluzek i koszulek. Wybrała elegancki płaszcz, który od razu włożyła na siebie, do tego kolorowy szal

Ekspedientki kręciły się wokół niej z zaangażowaniem.

- Może jeszcze coś na głowę? Jest tak zimno – podsunęły jej zabawną czapę. Skinęła głową z akceptacją.

- A rękawiczki? Te są piękne! I będą pasować – zachęcały.

 

WIĘCEJ

kocie ruchyNajla jechała taksówką.

_ Poproszę na Chopina?

- na lotnisko, przecież stamtąd jedziemy…

- No, I mean ulica Chopina

- Ulica Chopina … ? nie znam…

- Hmm, Sobieskiego? Poniatowskiego? There is … there is this funny pub “Green Goose” and Pola Mokotowskie park starts…

-  Ulica Batorego ?

- Yeeees! Batorego! I knew it was some famous name of polish Vodka!

 

WIĘCEJ